czwartek, 3 kwietnia 2014

Kwiecień-plecień bo przeplata - trochę święta, trochę szmata ;)

Wieniec z krotochwil plotę tu:
inwentaryzacja krotochwil

















Szokująca jest ta świadomość, że oto śmignął nam przed nosem cały kwartał bieżącego roku pańskiego i trza w trybie pilnym rozliczać zusy. 
Zmarszczki wykluwają się regularnie, dlatego mniej będzie o uczonych acz rozrywkowych księgach, a więcej o życiu, pożyciu, kosmetykach i innych kobiecych duperelach.

Na pierwszy ogień idzie, bardzo pouczający dla modowych laików, okładkowy przegląd ostatniego Vogue'a
"Nie mogę opanować tego nałogu, by leżeć tak jak w Vogue'u" [klik]

O kobietach, perfumach, antenatach i odwiecznych zasadach zdobywania:
"Kobiety bowiem, o ile nie kochają, posiadają wszystkie zimną krew starego adwokata" [klik]

O akustycznych różnicach mieszkania w różnych lokalizacjach i zadziwiających intelektem ptakach:
Bezduszne ćwirki poranne i nocne eskapady śmieciarką oraz o różnicach między mieszkaniem w bloku i domostwie autonomicznym [klik]

Kolejny odcinek prac ogródkowych i starć z policją czyli 
O policyjnej technice zwanej konsternowaniem oraz samobójczych propozycjach na lato [klik]

W przyszłym miesiący będzie o psiej kupie, zębach i życiu singla.
Prawdziwy lajfstajl, lejdis and amigos.

czwartek, 6 marca 2014

Marzec, by tak rzec

Marcowanie krotochwil tu:
inwentaryzacja krotochwil

















Zatem marzec, nieziszczone marzenie o wiośnie bez pożegnania z zimą.

Na pierwszy ogień idą reklamy zaprzyjaźnionych blogerów w ramach akcji Share Week 2014:
 Pancernik Shareweek-HolmesTime wpływa do portu polskiej blogosfery czyli w poszukiwaniu blogowych ziomków, odpowiedzialnych za zabójstwo naszego czasu wolnego [klik]

Trochę przebrzmiałych uwag o filmowym stylu von Triera oraz całkiem aktualnych o atawistycznej potrzebie noszenia naturalnych futer:
O grzmoceniu Szarloty, zwierzętach w filmie i dlaczego warto nosić kołnierz z lisa [klik]
Dzień kobiet tuż, tuż, kupię zatem bukiet róż. Albo przyoszczędzę kultywując nędzę. Oraz sześciu golasów w prezencie [klik] czyli ekonomia kupowania kwiatów i zaprawdę zmyśle golasy w tańcu serwietkowym (polecam)

Pojawia się zaskakująco dużo potwierdzonych relacji o epidemii miejskiego biegactwa -  
O wiosennym joggingu chodnikowym. Biegasz? Spalasz? Kalorie? Sporty?  [klik]

O uzależnieniu od minikabanosków studium psychologizujące pt " O zgubnym nawyku wkładania do buzi" [klik] 

O tym, że nie wolno być biednym publicznie czyli Malanowska kontra niedostatek pisarki [klik]

Co będzie dalej - okaże się wkrótce.
Do zobaczenia! Albo i nie. Piar ma dziś wolne.

niedziela, 16 lutego 2014

Luty z miłości wyzuty

Poradnia kardiologiczna i życiowa:
Inwentaryzacja Krotochwil

















Nie będzie gładkich słów od redaktor prowadzącej tylko suchotniczy spis treści:
Oda do śniegu czyli 'Wszystkim którzy twierdzą, że na ulicach leży białe gówno należy się chędożenie soplem! Czyli 5 niespodziewanych powodów dla których kochamy śnieg' [klik]

'Rosja to nie kraj, Rosja to stan umysłu. O Olimpiadzie oraz dla Putina małej radzie, jak pokonać klątwę sraczykowych duetów kibelkowych' [klik]

Kariera słowa Selfie czyli 'Samosie z bezdomnymi' [klik]

Walentyny z okazji 14 lutego litania do misiaczka [klik]

Relacja z mojego olimpijskiego nawrócenia utkana kwiatami nowomowy dziennikarskiej [klik]

„Atomowe dziewczyny. Nieznana historia kobiet, które pomogły wygrać II wojnę światową” Denise Kiernan oraz "Beksińscy. Portret podwójny"  w poście 'Samobójcze chłopaki i Atomowe Dziewczyny czyli coś ty mi uczynił, Znaku. Oraz dwa kejsy w temacie, ile czasu potrzeba, by napisać rzetelną biografię. I trochę o butach.' [klik]

sobota, 18 stycznia 2014

Styczeń, czas rozliczeń

Całodobowe dziurawienie balonów suspensu:
Inwentaryzacja Krotochwil





















Toczona wstępniakową bezpłodnością pozwolę sobie na bezpieczną towarzysko uwagę o pogodzie. Jak dobrze, że tu w stolicy, mistrale i monsuny nas omijają i nie ma komu rozwiewać złudzeń na nowy rok. Po co komu to zresztą, skoro można mnie na blogu odwiedzić i poczytać coś do śmiechu lub ku refleksji.

A mamy: materiał dokumentalny o przejażdżkach autobusowych z wycieczką w kierunku książek i tego, co kobiety noszą między nogami [klik].
Oraz refleksję na temat cugu noworocznych postanowień, okraszoną stosownymi celebryckimi wypowiedziami [klik]
Co może się zdarzyć, gdy z jemiołą wyjdziemy na ulicę i spotkamy seksualnego predatora. Oraz kilka randkowych porad gazetowych [klik]
I last but not least - kluczowe dla analizy styczniowych wrót czasu - pożegnanie starego via przywitanie nowego roku we współczesnej fotografii, elokwentna definicja 'jutra' oraz ściskająca za krocze piosenka[klik] 
Więcej - w miarę.
Np inwentaryzacja kilku zabójczych seniorów z okazji Dnia Babci i Dziadka [klik]
I o indywidualnym podejściu do konkursu na Blog Roku, kłopotach z prądem, panu z banku i chorobach hipotetycznych [klik]
Na koniec lub - w zależności od punktu widzenia - na początek złota myśl Abrahama Lincolna:
'Idę wolno ale nie cofam się nigdy.'
Zaiste - heroizm.

sobota, 21 grudnia 2013

W grudniu po południu

Lokal całodobowy tu:
Inwentaryzacja Krotochwil
W grudniu zrobimy porządek ze swetrami, polansujemy się po imprezach dla blogerów, o ile na nie trafimy, w czym może przeszkodzić geograficzna ignorancja
Zanalizujemy nazewniczy problem małoletnich Polaków.
Przedstawimy problemy rasowe Mikołaja.
Będzie też o kreatywnej bieda-choince, tak potrzebnej w czasach kryzysu. Oraz jakaś świąteczna relacja z przystołowych przygód wigilijnych.
Na koniec dyskretny udział w zabawie w pisaniu na zadany temat u znajomej blogerki (integrujemy się ;)
I tak minie kolejny rok robienia mydła i powideł czyli pisania lajfstajlowo, nieprawdaż.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Zimno w sadzie w listopadzie

Tu mam gabinet: Inwentaryzacja Krotochwil
Dla mnie konstrukcję listopada da się streścić w 4 punktach:
1.śmierć
2.patriotyzm
3.urodziny
4.śnieg
Przy czym pewna jest tylko obecność śmierci i urodzin. Patriotyzmu i śniegu jak na lekarstwo. Nie mniej będzie o tęczy w sztukach plastycznych i o kolegach z pracy oraz sentymentalne ognisko wspomnień w dziale damsko-męskim. Pewnie zmieści się też jedna grupowo numerologiczna recenzja książkowa, jako że filmowych było dużo w październiku. 
Reszta kultury i sztuki oraz uniwersalnych przemyśleń społecznych na temat christmasów przewidziana jest na grudzień.

poniedziałek, 7 października 2013

Fiku-miku w październiku

Nie wszystko złoto co liściem jest tu: Inwentaryzacja Krotochwil

Ciemnica o osiemnastej? Doprawdyż, drogi październiku. Że też  w środku twoich chłodem zalatujących bebechów muszę panicznie inwentaryzować nieukończone letnie projekty.
Nie ma nic gorszego niż zwolniony metabolizm półkuli. Półkuli osobistej, prywatnej, odpowiedzialnej za generowanie znośnego samopoczucia i życia społecznego oraz tej globalnie ziemskiej. Jak zwykle większość wysiłków pójdzie na pozyskiwanie z jakichkolwiek źródeł i utrzymanie  ciepła. Może i komentarze będą pełne żaru? Albo chłodu. Byle nie letnie ;)

Tymczasem co u mnie? Smart is the new sexy. Pisanie wstępniaków na początku miesiąca jest passe. Ale przewidywania giełdowe są następujące: oprócz recenzji będzie kilka pouczających anegdotek z życia. Fotorelacje z ogrodu mamy już za sobą. Coś o serialach, konieszno. Może znajdzie się też kilka ciekawych świąt do wydrwienia? Albo coś kulinarnego - to, że nie gotuję nie znaczy, że nie mogę popisać na temat (nie się). Obaczymy.
Stay tunned, misiaczki. I futra na grzbiet.

sobota, 7 września 2013

Wrześniowisko

Złote myśli i platynowe (wprost) obrazki nieodmiennie serwujemy tu:
Tymczasem wrzesień rozpoczął desperacki nurt udawania, że lato się nie skończyło, że nie zdechło w męczarniach. A zaczyna już zalatywać - jesienią.













We wrześniu będzie oczywiście coś o szkole, o pokoleniu Fejsbunia myśli kilka,  o książkach coś (recenzja może jakaś oszałamiająca? ;). I żebym sczezła to zapodam w końcu opowieść o tym, jak nie należy zadzierać z policją. I żebym się miała nie ogolić to będzie w końcu coś o wąsach, taki ukłon w kierunku męskiego elektoratu (oraz żeńskiego z problemami hormonalnymi ;).

Jakby życzenia jakoweś tematyczne były do człowieka-orkiestry czyli mła to proszę się nie krępować (tj zachęcam ale tylko po 23.00 w soboty ;).
Natomiast o każdej porze dnia i nocy można mnie wielbić na fejsie, gdzie najczęściej przetrzymuję swój wirtualny zadek. Dzięki, Mark (i kij ci w ślip!).

czwartek, 8 sierpnia 2013

Sierpnioza

Tutaj leżakuję: Inwentaryzacja Krotochwil
Tymczasem. Jedna blogerka mi zasugerowała, żebym wstępniaki pisała pod koniec miesiąca, bo i tak nie daję tego, co miałam w planach. Słuszna to słuszność. Zatem w sierpniu będzie to, co się w lipcu nie zmieściło. Oraz to, co wynikło tyleż nieprzewidywalnie, co spontanicznie, jak pociąg do jezior i jednorazowość wakacyjnych przyjaciół.

czwartek, 11 lipca 2013

Już Lipiec

Nieodmiennie krotochwile inwentaryzuję  [tam ]
 A tu tylko wstępniaki.









Zazwyczaj tak około 7-9 każdego miesiąca dochodzi do mojego biologicznego zegara dramatyczna pewność, że napoczęłam nowy miesiąc ;)
Tym razem minęło półrocze, a więc najwyższy czas na wprowadzanie w życie noworocznych postanowień, obłożonych jakże nieadekwatną w tym klimacie śródziemnomorską manianą.

Będzie więc kilka recenzji (w tym jedno letnie czytadło dla kobiet), wyznania blogera w kryzysie wieku, pouczająca historia dla randkujących, anegdota o spotkaniu z policyjnym psem oraz letnie gry i zabawy dla ludu, pomagające przeżyć upały.
I wąsy.

Feel invited.